Był sobie Egon. Albo nie…

Była sobie dziewczynka, w której od urodzenia kształtowało się Ego. Dziewczynka żyła bardziej lub mniej szczęśliwie przez długie lata aż stała się dorosłą kobietą. Przez cały ten czas Ego rozwijało się w dobre i złe strony. Czasem szalało z nieposkromioną radością, złością, zazdrością, innym razem tkwiło w zakamarkach duszy smutne, niedowartościowane, upokorzone. Ale dziewczynka lubiła swoje Ego. Nie lubił go jednak Egon. Kiedy się pojawił? Właściwie był od początku, tylko dziewczynka o nim nie wiedziała. Egon nie kształtował się w niej. Stworzyło go otoczenie, obecni i dawni krewni dziewczynki i w jakimś momencie niedorosłego jeszcze życia wkradł się do jej umysłu. Kim był Egon? Był częścią dziewczynki, ale mówił i zachowywał się po męsku. Toczył ciągłą walkę z Ego dziewczynki, jeśli tylko próbowało zabiegać o swoją dziewczyńską przestrzeń. Niestety Egon był podstępny i często wygrywał. Czasem nawet wydawało się, że dziewczynka przestała lubić swoje Ego i coraz bardziej lubiła Egona.

Dziewczynka, już jako dorosła kobieta, dużo jeździła samochodem. Na drodze, jak to na drodze, są różni kierowcy: agresorzy, ciamajdy, spryciarze, frajerzy i inni. Zależnie od sytuacji każdy kierowca od czasu do czasu staje się jednym z nich. Kiedy jakiś samochód przyspieszał łamiąc przepisy Egon krzyczał:
– Ale spryciarz! Jedź za nim, jedź! Bądź sprytna!
Innym razem, gdy ktoś źle zaparkował lub po prostu jechał z dozwoloną prędkością Egon robił drwiącą minę i mówił:
– Jedzie jak baba. – Spoglądał na kierowcę – No tak! Bo to baba jest! Wyprzedzaj! Wyprzedzaj!
Czasem dziewczynka słuchała Egona i wyprzedzała. Kiedy doszło do stłuczki Egon patrzył na nią z politowaniem i mówił:
– Baby nie powinny siadać za kierownicą…
Jednak walczące Ego dziewczynki czasami wygrywało. Wtedy dziewczynka zostawała kierowcą tira (Egon nie pozwalał jej zostać kierowczynią), policjantką, tramwajarką albo taksówkarką. Zdarzyło się, że jako kierowca tira, dziewczynka trafiła na inną dziewczynkę – policjantkę. Okazało się, że złamała przepisy ruchu drogowego, ale nie jakoś znacznie. Trochę. Policjantka nie dała się ubłagać (widocznie jej Ego było silne). Egon był wściekły:
– Co to jest?! Nie ma nic gorszego niż policjant-baba! Nie idzie się dogadać! Najgorsze są policjantki! Z facetem się dogadasz, a z babą za nic!
– Ona po prostu sumiennie podchodzi do swoich obowiązków. Policjanci też tak powinni… – szepnęło nieśmiało Ego. Egon zadumał się.
– Aaaaa… Ona musi pokazać, że potrafi być tak samo dobra w tym co robi jak faceci… Kumam.
Po jakimś czasie dziewczynka zaczęła jeździć komunikacją miejską i taksówkami. Pewnego dnia jadąc tramwajem zauważyła poruszenie wśród pasażerów. Okazało się, że tramwaj nie zatrzymał się na przepisowym przystanku. Za sterem siedziała kobieta. Egon szalał:
– Buahahaha…. No ludzie trzymajcie mnie! Sto lat jeżdżę komunikacją i czegoś takiego nie widziałem! Ale jak się kobity wsadza za kierownicę to tak jest…
– Kiedyś jeden motorniczy spowodował wypadek w środku miasta. Zginęli ludzie. Był pod wpływem alkoholu – wtrąciło Ego.
– Taaak, ale on miał problemy rodzinne i zdrowotne. O właśnie! Zdrowotne. Astmę miał. – odpowiedział Egon. A Ego nic nie odpowiedziało.
Innym razem dziewczynka bardzo się spieszyła, więc wsiadła do taksówki.
– Dokąd jedziemy? – zapytała taksówkarka.
– Na Wojska Polskiego – odpowiedziała dziewczynka.
– A gdzie to jest? – padło zza kierownicy.
Egon turlał się ze śmiechu.
– Powtarzam: są zawody, których kobiety nie powinny wykonywać – powiedział wesoło.
Ego zamyśliło się i zapytało:
– A czy chirurg-mężczyzna, który zlekceważył objawy i przez to pacjent stracił nogę powinien wykonywać swój zawód?
Egon przestał się turlać, chrząknął i rzekł:
– To jest inna sprawa…

Tak od dziesięcioleci Ego z Egonem toczą spór w umyśle kobiecym. I szczęście, jeśli ten spór jest. Często jednak kobieta, żeby utrzymać swoją pozycję w pracy, w domu, wśród znajomych powtarza głośno lub robi to, co podpowiada jej Egon. Wtedy ujawniają się Egony innych kobiet i tworzy się swoista solidarność kobiecych Egonów. A niech tylko spróbuje się odezwać jakieś Ego! To nawet, jeśli dołączą inne dziewczyńskie Ego to zawsze znajdzie się Egon, który strojąc się w piórka obiektywizmu sprowadzi je na ziemię.
Mój Egon ma się całkiem dobrze. Często daje o sobie znać. Ale odkąd uświadomiłam sobie jego istnienie wspieram w tej odwiecznej walce swoje Ego. Pierwsza świadomość przyszła, kiedy wypełniałam formularz osobowy. Rubryka: zawód. Kiedy ktoś pytał mnie o zawód, bez wahania odpowiadałam: nauczycielka. Egon nie protestował. Ale żeby od razu wpisywać tak w oficjalnym formularzu?
– Nie no przestań. Jak to brzmi? „Nauczycielka” – perorował drwiąco. – Wpisz „nauczyciel”. Czujesz ten szacunek?
Ostatnio stałam się wrażliwsza również na Egony innych kobiet:
– Nie pójdę do psychoterapeuty kobiety, która ma takie same problemy jak ja, bo jak ona może mi pomóc!
– Nie będę głosować na babę!
– Nie pójdę z tobą na ćwiczenia, bo muszę odrabiać lekcje z synem. Taaak jest Adam, ale wiesz, jak sama nie dopilnujesz…
– Uwielbiam mieszkać w mieście, ale marzeniem Adama był dom na wsi. I wiesz, latem to jest naprawdę fajna sprawa…

Są kobiety, u których Egon dokonał prawdziwego spustoszenia. Bardzo często to te, które zajmują wysokie stanowiska w firmach, urzędach, instytucjach. Im więcej władzy w życiu kobiety, tym większy Egon. Mój Egon podpowiada mi teraz, że w naszym patriarchalnym świecie, realizowanie własnych ambicji każe nam, kobietom, przyjmować męski punkt widzenia, bo tylko w ten sposób możemy poradzić sobie w rywalizacji z mężczyznami. Czy na pewno? (Mówiłam, że jest podstępny). Znam kobiety, które piastują kierownicze stanowiska i nie musiały niszczyć po drodze innych kobiet i mężczyzn, ani nie opierają swej władzy na pogardzie wobec podwładnych. Kobiety silne siłą kobiecą. Siłą swojego Ego.

Swojej świadomości trzeba oczywiście trochę pomóc, wesprzeć ją. Ja to robię przez czytanie. W odkryciu Egona i wzmocnieniu Ego pomogły mi ostatnio trzy książki:
# Virginia Woolf, Własny pokój z załączonymi opowieściami o stawaniu się kobietą autorstwa Sylwii Chutnik i Karoliny Sulej, Wydawnictwo Osnova, Warszawa 2019.
# Marta Madejska, Aleja Włókniarek, Wydawnictwo Czarne, 2019.
# Paulina Młynarska, Jesteś spokojem, Wydawnictwo Prószyński i Sp-ka, Warszawa 2019 (i wiele innych tej autorki).
Poza wymienionymi tytułami inspiracją mojego artykułu była kobieta, którą mam nadzieję, mogę nazwać przyjaciółką. Matka trójki dzieci, która siłą swojego Ego wydobyła się z toksycznego związku. Zdobyła pracę, skończyła studia, objęła kierownicze stanowisko, a dzieci wychowała na porządnych ludzi. Pokonała wszystkie burze, brnęła pod górę wśród najgorszych zamieci, zaganiała w kąt własnego Egona, który nieraz mówił, żeby przestała myśleć o sobie i zajęła się domem. Właśnie zrobiła doktorat i wiem, że to nie koniec. I choć różnie ocenia inne kobiety spotkane na swojej drodze, nigdy nie pozwoliła Egonowi na okazanie im cienia pogardy.
W uświadomieniu mi istnienia mojego Egona nieświadomie pomógł mi mój mąż. Kiedy próbuję obarczyć go winą za nakazy i zakazy narzucane mi przez Egona on odpowiada: „Przecież nie musisz”. Ooo! Egon wpada wtedy we wściekłość: „Jak to nie musisz?! Jak nie ty to kto?!” Oczywiście nie zawsze jest tak kolorowo. Są sytuacje, kiedy ci dwaj trzymają sztamę, ale… Bądź dzielne, moje Ego.

To co? Dyrektorki, prezeski, redaktorki, księgowe, nauczycielki, sędzinie, kierowczynie, gościnie, kibicki, ministry, sprzedawczynie, dziennikarki, operatorki maszyn, kierowniczki, menadżerki, sprzątaczki, urzędniczki, psycholożki i chirurżki. Co zrobicie ze swoimi Egonami?



Please follow and like us:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *