2020

Ulica opustoszała. Na chodniku stały jeszcze butelki po wysyłanych w niebo fajerwerkach. Gdzieniegdzie słaby wiatr przesuwał kolorowe serpentyny i puste plastikowe kubki po napojach. Z daleka słychać było okrzyki i śpiewy ostatnich gości, którzy właśnie opuścili restaurację „Korona”. Zza zakrętu wyłoniły się światła nadjeżdżającej taksówki i przez moment oślepiły stojącego w witrynie młodego kelnera. Samochód zatrzymał się przed wejściem.